Okulistyka | Monika Wysocka | 30 października 2017, 8:58

Gorsze finansowanie wpłynie na poziom polskiej okulistyki

Zdaniem prof. Jerzego Szaflika konsekwencją gorszego finansowania procedur okulistycznych będzie stopniowy spadek poziomu polskiej okulistyki, który zaczniemy odczuwać za jakieś 2-3 lata.
fot. archiwum

Z prof. Jerzym Szaflikiem nestorem polskiej okulistyki, właścicielem Centrum Mikrochirurgii Oka Laser w Warszawie rozmawiała Monika Wysocka.

Co było przełomem w polskie okulistyce, która przeżyła w latach 90-tych  gwałtowny rozwój?

Polska okulistyka w latach 90-tych choć bardzo niedofinansowana i pozbawiona kontaktów z okulistyką światową, wkroczyła do Europy w zasadzie bez kompleksów i bardzo dynamicznie  zaczęła się rozwijać. Jako podstawową zasadę leczenia chirurgicznego zaczęliśmy realizować mikrochirurgię i to spowodowało, że zupełnie zmieniły się zarówno techniki operacyjne jak i organizacja pracy okulistycznej oraz zaopatrzenie pacjentów. I nie chodzi tylko o to, że są mniejsze instrumenty i większe pole operacyjne, ale o to, że powiększenie pola operacyjnego daje zupełnie nowe możliwości chirurgiczne. Proszę sobie wyobrazić, że jeżeli zakładamy szew na rogówkę o średnicy 8-12 mm, to jeśli powiększymy ją 10 razy jej wielkość wynosi 12 centymetrów – jakoś pracy jest zupełnie inna. Wszystkie czynności wykonujemy w sposób bardzo precyzyjny. W krótkim czasie okazało się, że techniki operacyjne z okresu makrochirurgii można było zmodernizować albo całkowicie zastąpić.

Co ta zmiana konkretnie oznaczała?

Trzeba jasno powiedzieć, że okulistyka jest dyscypliną chirurgiczną. Oczywiście leczenie zachowawcze w okulistyce istnieje i jest ważne, ale tak naprawdę okuliści są przede wszystkim chirurgami. Po wejściu w życie technik mikrochirurgicznych, okulistyka stała się chirurgią ambulatoryjną. Kiedyś leczenie zaćmy to był zabieg operacyjny wykonywany z dużym cięciem, który wymagał tygodniowej lub nawet dłuższej hospitalizacji. Dzisiaj wykonujemy zabieg mikrochirurgiczny z wszczepieniem sztucznej soczewki, który trwa 15-20 minut, a czasami jeszcze krócej, a okres pooperacyjny jaki chory spędza w szpitalu wynosi 3-4 godziny. Po tym czasie pacjent może w zasadzie samodzielnie opuścić szpital. Oczywiście zgodnie ze wskazaniami dobrze jest aby był pod opieką, ponieważ operowane oko zasłaniamy. Oczywiście to nie znaczy, że żaden pacjent w szpitalu okulistycznym po zabiegu nie pozostaje. Mamy duże grupy chorych, którzy przebywają na okulistyce „dłużej” – przede wszystkim są to pacjenci tzw. zachowawczy, których leczymy z powodu ciężkich schorzeń okulistycznych wymagających intensywnej terapii zarówno ogólnej jak i miejscowej, bardzo specjalistycznej.

Jak wypadamy na tle Europy?

W latach 90-tych rozpoczął się dynamiczny rozwój. Stworzono nowe ośrodki, zaistniały nowe możliwości i dzięki niezłemu finansowaniu polska okulistyka bardzo dobrze się rozwijała. Według mojej oceny w 2005-2010 osiągnęliśmy standard porównywalny z dobrymi europejskimi ośrodkami. Niestety od 2012 roku sytuacja zaczęła się pogarszać i w chwili obecnej zaczynamy niestety  zostawać w tyle. Nie ma postępu, nie ma progresji ponieważ nakłady na okulistykę zmalały w sposób dramatyczny. Np. koszt operacji zaćmy obniżono o ok. 30%. Oczywiście można obniżać ceny procedur i cieszyć się, że zaoszczędziliśmy, jednak w dłuższej perspektywie to musi się zemścić. Bo zaczyna brakować pieniędzy na dobry sprzęt, a ten z którego korzystamy zużywa się, nie ma na jego amortyzację. W okulistyce bardzo ważnym elementem są środki zużywalne: soczewki wewnątrzgałkowe, płyny, materiał szewny, drobne instrumenty potrzebne w trakcie zabiegu i wreszcie aparatura: mikroskopy, fakoemulsyfikatory, czy witrektomy – to wszystko generuje koszty. Oczywiście ten sprzęt może być różny - lepszy lub gorszy i oczywiście lepszy niestety jest droższy. Ale też operacja na lepszym fakoemulsyfikatorze dużo drożej kosztuje, bo do każdego lub prawie każdego zabiegu trzeba mieć nowy wsad. Jednak efekt zabiegu, jego bezpieczeństwo są dużo większe, mniejsze jest ryzyko powikłań a więc w ogólnym rozliczeniu to się opłaca.
Konsekwencją gorszego finansowania będzie stopniowy spadek poziomu polskiej okulistyki, który moim zdaniem zaczniemy odczuwać już za jakieś 2-3 lata.

Czy to dlatego zdecydował się Pan przenieść całkowicie do sektora prywatnego?

Nie do końca. Centrum Mikrochirurgii Oka „Laser”, które stworzyłem funkcjonuje już od bardzo dawna. Jego początkiem była moja prywatna praktyka jeszcze w Katowicach pod koniec lat 80-tych. Na Śląsku każdy profesor starał się mieć prywatną praktykę, bo takie postępowanie przynosiło wszystkim korzyści: po pierwsze stwarzało czystość sytuacji, a po drugie powszechne było tam myślenie, że każdy kto zna się na swojej pracy powinien mieć możliwość godnego zarabiania w swoim czasie wolnym – jeśli tak chce go spędzać. Tak więc kiedy przyjechałem do Warszawy było dla mnie oczywiste , że będę kontynuował prywatną działalność. Wkrótce Centrum Mikrochirurgii Oka zaczęło niejako żyć swoim życiem. Ja funkcjonowałem tam jako jeden z wielu specjalistów. Z czasem na Grzybowskiej stało się dla nas zbyt ciasno. A ponieważ właśnie zakończyłem moją aktywność uniwersytecką - przestałem być kierownikiem Katedry i Kliniki Okulistyki II Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz dyrektorem szpitala zdecydowałem o rozbudowaniu Centrum Mikrochirurgii Oka i skoncentrowaniu się na pracy tylko w tym miejscu. Przenieśliśmy klinikę z ul. Grzybowskiej na ul. Dolańskiego w Warszawie. I teraz tu staramy się „robić” dobrą, nowoczesną okulistykę na wszystkich płaszczyznach.

W czym się specjalizujecie?

Zajmujemy się chirurgią przedniego odcinka czyli zaćmą, jaskrą, a także czymś czego dotychczas nie mieliśmy w naszym portfolio - okulistyką dziecięcą i strabologią, czyli leczeniem zeza u dorosłych i u dzieci. Dotychczas zajmowaliśmy się tym w szczątkowym stopniu, teraz chcemy to rozwijać. Laserową chirurgią wad wzroku zajmujemy się od początku historii medycyny refrakcyjnej w Polsce. Byliśmy pierwszym ośrodkiem w naszym kraju, który  w 1994 roku zaczął wykonywać zabiegi z użyciem lasera w chirurgii refrakcyjnej i dalej to realizujemy. Oczywiście przez te lata wiele się zmieniło, ale podążamy za nowoczesnością i dlatego w tej chwili dysponujemy wszystkim co jest najnowsze i najlepsze w tej dziedzinie. A co najważniejsze mamy bardzo dobrą kadrę - osoby które mają dziś olbrzymie doświadczenie, bo są z nami od początku.

Wykształcił Pan nowe pokolenie...

To prawda. Dziś uczniowie zaczynają mnie przerastać, z czego bardzo się cieszę. Bo nie tylko wykonujemy wciąż te same zabiegi, ale staramy się także wnosić do polskiej okulistyki coś nowego, czyli jakąś twórczą działalność. Pracujemy nad nowymi technikami operacyjnymi, szukamy nowych metod terapeutycznych, publikujemy w tym zakresie, bywamy na zjazdach krajowych, światowych, europejskich, pokazujemy nasze osiągnięcia, wprowadzamy u siebie  techniki podpatrzone na Zachodzie. Z satysfakcją muszę powiedzieć, że nie muszę się wstydzić, a wręcz mogę być dumny z naszych osiągnięć, szczególnie jeśli chodzi o chirurgię gałkową, chirurgię zaćmy, chirurgię jaskry, witrektomię. Mamy też duże doświadczenie i naprawdę dobre wyniki w chirurgii refrakcyjnej. Bardzo ważną rzeczą w medycynie, a w okulistyce w szczególności, jest posiadanie i umiejętne wykorzystanie badań dodatkowych. Nie tylko nowoczesny, dobry sprzęt, ale umiejętność jego obsługiwania i wykorzystywania jego wszystkich możliwości. I my właśnie to robimy.



Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki. Rozumiem